Wiele lat doświadczeń w prowadzeniu projektów z dziedziny mediów interaktywnych dostarczyło mi dość materiału do znalezienia własnej filozofii działania na tym rynku. Tak się składa, że wiele z elementów tej filozofii nawiązuje do zasad jakimi kierują się nurkowie techniczni. Poniżej kilka przykładów.
Zaprawdę wierzę, że najlepsze rozwiązania są najprostsze. Ujmując to inaczej: spośród dwóch równie dobrych rozwiązań wybieram zawsze prostsze... zawsze. Tak mi dopomóż Billu Ockhamie.
Wiem i będę się przy tym upierał, że nie należy zmieniać koni podczas biegu, zasad podczas gry itd. Co więcej, często okazuje się, że pierwotny plan wcale nie był taki głupi i bezpodstawny jak to się może czasami wydawać z perspektywy kogoś znajdującego się w ferworze walki.
Tu paralela jest dalsza... ale na końcu chodzi o to, żeby nie narażać się na przykre działania toksycznej atmosfery. Niezależnie od wszystkiego, wiele projektów marnych uratowała dobra chemia między ludźmi i równie wiele wspaniałych działań wyłożyła zła chemia. Uważam, że jeśli praca zajmuje człowiekowi tyle energii i czasu - to z ludźmi, których spotyka się w pracy należy nie tylko pracować ale też po prostu dobrze żyć.
Zawsze trzeba mieć zapas. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby w jakimś projekcie została jakakolwiek nadwyżka czegokolwiek. Niestety częściej się zdarza, że pod koniec wszystkiego zaczyna brakować - dzięki Bogu w nurkowaniu nie jest aż tak źle...
Przykłady można by jeszcze ciągnąć dalej... Ważne jednak jest to, że przy odpowiednim podejściu udało mi się znaleźć wspólne cechy obu moich pasji.